czwartek, 17 października 2013

Tusz do rzęs Showing out mascara- blackest black, W7

Dziś notka o tuszu do rzęs, który stosuję już od dłuższego czasu i na którego temat wiem już chyba wszystko.


W7 Showing Out nadaje bardzo ładny kształt moim rzęsom swoją oryginalną szczoteczką.
Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do malowania nią rzęs, jednak szybko się to zmieniło i teraz jestem z niej bardzo zadowolona. Dzięki jej specyficznej budowie dociera ona do wszystkich włosków, tych krótkich również.




Jeśli jesteście jednak fankami małych szczoteczek, możecie ich użyć po zastosowaniu W7 Showing Out. Muszę powiedzieć, że efekt jest również zachwycający.
Co najbardziej podoba mi się w wyżej wymienionym tuszu? Otóż to, że nadaje moim rzęsom piękny odcień czerni, pogrubia je, wydłuża, podkręca i ich nie skleja- a to w sumie wszystko, czego oczekuje od tuszu do rzęs.
Jest to obecnie jeden z moich ulubionych tuszy, mimo to, że jestem fanką cienkich szczoteczek. Myślę, że warto go wypróbować, bo jest niesamowicie wydajny.  Ja stosuję go już chyba ponad dwa miesiące i jego konsystencja w ogóle się nie zmieniła, a najlepsze jest to, że wciąż mi się z nim świetnie pracuje i jego końca nie widać ;D
Niestety wciąż nie mam dobrego aparatu więc zdjęcia póki co są słabej jakości, ale mam nadzieję że szybko uda mi się to zmienić.
A póki co zdjęcie przed  zastosowaniem tuszu 


i zdjęcie po zastosowaniu mascary W7 Showing Out.




Czy próbowałyście już tuszu W7 Showing out?
Jakie są Wasze ulubieńce wśród tuszy do rzęs?