czwartek, 17 października 2013

Tusz do rzęs Showing out mascara- blackest black, W7

Dziś notka o tuszu do rzęs, który stosuję już od dłuższego czasu i na którego temat wiem już chyba wszystko.


W7 Showing Out nadaje bardzo ładny kształt moim rzęsom swoją oryginalną szczoteczką.
Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do malowania nią rzęs, jednak szybko się to zmieniło i teraz jestem z niej bardzo zadowolona. Dzięki jej specyficznej budowie dociera ona do wszystkich włosków, tych krótkich również.




Jeśli jesteście jednak fankami małych szczoteczek, możecie ich użyć po zastosowaniu W7 Showing Out. Muszę powiedzieć, że efekt jest również zachwycający.
Co najbardziej podoba mi się w wyżej wymienionym tuszu? Otóż to, że nadaje moim rzęsom piękny odcień czerni, pogrubia je, wydłuża, podkręca i ich nie skleja- a to w sumie wszystko, czego oczekuje od tuszu do rzęs.
Jest to obecnie jeden z moich ulubionych tuszy, mimo to, że jestem fanką cienkich szczoteczek. Myślę, że warto go wypróbować, bo jest niesamowicie wydajny.  Ja stosuję go już chyba ponad dwa miesiące i jego konsystencja w ogóle się nie zmieniła, a najlepsze jest to, że wciąż mi się z nim świetnie pracuje i jego końca nie widać ;D
Niestety wciąż nie mam dobrego aparatu więc zdjęcia póki co są słabej jakości, ale mam nadzieję że szybko uda mi się to zmienić.
A póki co zdjęcie przed  zastosowaniem tuszu 


i zdjęcie po zastosowaniu mascary W7 Showing Out.




Czy próbowałyście już tuszu W7 Showing out?
Jakie są Wasze ulubieńce wśród tuszy do rzęs?

niedziela, 13 października 2013

Nivea Q10 Plus- energetyzujący krem przeciwzmarszczkowy na dzień

Ostatnio miałam okazję wypróbować na sobie krem Nivea Q10 i chciałabym się dziś z Wami podzielić moją opinią na jego temat. Wprawdzie jest to krem przeznaczony dla osób po 30 roku życia, ale niestety dopiero dziś się o tym dowiedziałam czytając o kremach tej serii w internecie.
Zacznę standardowo od obietnic producenta.
"Przeciwzmarszczkowy krem energetyzujący na dzień Q10 plus wyraźnie redukuje widoczność zmarszczek oraz natychmiastowo pobudza skórę, aby wyglądała świeżo i promiennie.


  • pobudza skórę i zmniejsza oznaki zmęczenia
  • skutecznie zwalcza zmarszczki od wewnątrz
  • zwiększa naturalny poziom koenzymu Q10 i kreatyny w skórze
  • dzieki filtrowi SPF 15 i ochronie UVA zapobiega powstawaniu zmarszczek pod wpływem promieniowania słonecznego
  • zmarszczki są widocznie zredukowane, a skóra wygląda świeżo i promiennie, jak po dobrze przespanej nocy. 


Rekomendowana cena detaliczna: 39,99 zł/ 50ml".


Skład: 
  • Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Cetearyl Alcohol, Cyclomethicone, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Glyceryl Stearate Citrate, Methylpropanediol, Octocrylene, C12-15 Alkyl Benzoate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Ubiquinone, Creatine, 1-Methylhydantoin-2-Imide, Lycium Barbarum Fruit Extract, Chondrus Crispus Extract, Carbomer,  Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Trisodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Linalool, Limonene, Parfum, CI 16035

Krem zaleca się stosować codziennie rano po dokładnym oczyszczeniu twarzy. 
Nakładamy go dokładnie wmasowując w skórę kolistymi ruchami od dołu ku górze, omijając okolice oczu.
Już po ok. 2 tygodniach stosowania kremu widać efekty. 
Skora jest nawilżona, powiedziałabym nawet natłuszczona.
Nabiera zdrowych odcieni i promienieje, ale zredukowania zmarszczek nie zauważyłam.
Zapach jest przyjemny,  jest to mieszanka zapachu zwykłego kremu Nivea i trudno mi powiedzieć czego, może jagód goji...
Krem jest bardzo wydajny, poniżej możecie zobaczyć ile go zostało po ponad 2 tygodniach stosowania.
Konsystencja kremu jest gęsta i nie musimy się obawiać spływania z rąk.
Jeśli chodzi o mnie, to krem nie wchłaniał się całkowicie, przez co po 10 minutach musiałam ścierać jego zbyt dużą ilość. Powodowała ona świecenie i tłustą warstwę pokrywającą buzie. Krem jest polecany do każdego rodzaju cery, ja jednak polecałabym go raczej osobom o suchej cerze, ponieważ moją skórę trochę obciąża.

Próbowałyście kremy Nvea Q10 Plus?
Jakie są Wasze ulubione kremy?










poniedziałek, 7 października 2013

Naturalne środki do farbowania włosów

Postanowiłam się podzielić informacjami jakie znalazłam na temat farbowania włosów henną i rozjaśnianiem ich za pomocą ziół. 
Dziś wypiszę parę przepisów oraz rad, by uzyskać na włosach odpowiedni dla nas odcień.

Źródło: http://www.sanavita.com.pl/

Barwienie henną
Brąz w różnych odcieniach (od złotej rdzy po kasztan)
Składniki: 1 filiżanka henny czerwonej lub czarnej, ciepła woda, żółtko, łyżka oliwy z oliwek.
Hennę mieszamy z oliwą i żółtkiem, a następnie dodajemy taką ilość ciepłej wody by powstała papka. Papkę najlepiej odstawić na jeden dzień i dopiero potem nakładać na włosy.
Hennę nakładamy w rękawiczkach ochronnych, najlepiej za pomocą pędzla. Pamiętajmy o tym, aby barwnik został rozłożony równomiernie. Preparat pozostawiamy na głowie pod przykryciem. W zależności od tego jak intensywny kolor chcemy otrzymać, możemy trzymać hennę od 30 minut do 3 godzin. Po tym czasie dokładnie spłukujemy.
Hennę można łączyć z innymi barwnikami roślinnymi. Nadaje się do tego na przykład rumianek, który dodaje włosom ciekawych czerwonych refleksów. Henny nie powinno się używać do farbowania włosów jasnych i siwych, natomiast idealnie nadaje się do barwienia włosów ciemnych i bardzo ciemnych.

Barwienie łupinami orzecha włoskiego
Łupiny orzecha włoskiego nadają włosom kolor brunatny.
Składniki: 2 filiżanki sproszkowanych łupin orzecha włoskiego, łyżeczka oleju, woda.
Łupiny orzecha można zakupić w sklepie zielarskim, lub same możemy je zmielić w elektrycznym młynku. Dalej postępujemy tak jak w przypadku farbowania henną. Tej papki nie trzeba odstawiać aż na dobą, wystarczy 15 minut, aby odpowiednio naciągnęła. Po 20 minutach trzymania jej na głowie włosy ciemnieją o jeden ton.

Barwienie korzeniem rabarbaru
Składniki: filiżanka sproszkowanego korzenia rabarbaru, sok z cytryny, gorąca woda.
Wszystkie składniki mieszamy aż do uzyskania półpłynnej papki, Suchym włosom nie zaszkodzi dodanie żółtka lub odrobiny oleju. Dalej postępujemy tak jak w przypadku farbowania henną. 
Korzeń rabarbaru rozjaśnia włosy, nadając im naturalny kolor blond.
To, jaki odcień uzyskamy zależy od czasu trzymania farby na włosach.

Rozjaśnianie rumiankiem
Składniki: garść suszu z kwiatów rumianku, 1/ 2 litra wody.
Suszony rumianek wrzucamy do wrzątku i gotujemy na małym ogniu przez 15 minut. Następnie odcedzamy. Wcieramy codziennie we włosy.
Szałwia jest środkiem  barwiącym, dającym subtelne efekty. Aby uzyskać odpowiedni odcień stosujemy ją kilkakrotnie.

Barwienie odwarem z czerwonego drzewa sandałowego
Odwar nadaje się do stosowania na włosach ciemnych. Nadaje im czerwonawy połysk i je odżywia.
Składniki: garść czerwonego drzewa sandałowego, 1/ 2 litra wody, odrobina octu owocowego.
Płyn do barwienia włosów najlepiej przyrządzać w naczyniu żaroodpornym ( by uniknąć pofarbowanej emalii). Do gotującej się wody wrzucamy czerwone drzewo sandałowe i wlewamy troszkę octu owocowego. Mieszankę gotujemy na małym ogniu przez 15 minut. Po dokładnym odcedzeniu płuczemy nim włosy po umyciu.

Sądzę, że nie tylko mi przydadzą się powyższe przepisy :)
Przy okazji chciałabym Was zaprosić do obserwowania mojej strony na google, na której będę aktualizować nowe posty.

Znacie jakieś inne naturalne środki do farbowania włosów?


Źródło: K.Detka "Kosmetyka naturalna".

niedziela, 6 października 2013

Pielęgnacja włosów suchych

Zdjęcie: http://alphabetapie.com

Najlepsze dla włosów suchych są delikatnie myjące szampony, takie jak dziecinny, jajeczny, żółtkowy, lecytynowy, z witaminą F. Do mycia zamiast szamponu można użyć środków domowych, np. przeprowadzić od czasu do czasu kurację żółtkową lub regeneracyjną.

Przepis na kurację żółtkową:
  2-3 żółtka, do których dodajemy kilkanaście kropel witaminy A, zwilżamy włosy letnią wodą i myjemy żółtkami dzieląc je tak, aby wystarczyły nam na dwa mycia.
Do ostatniego płukania dodajemy trochę soku cytrynowego ( na 1 litr wody- sok z połowy cytryny).

Przepis na kurację regenerującą:
Wmasowujemy pół szklanki podgrzanej oliwy wymieszanej z sokiem z połowy cytryny w skórę głowy i zostawiamy pod turbanem. Następnie zmywamy go dwukrotnie szamponem. Przy wypadaniu włosów stosuje się zarówno przy włosach suchych, jak i tłustych zamiast oliwy- podgrzany olej rycynowy.

Aby włosy rosły zdrowo i ładnie wyglądały musimy dostarczać im następujące elementy: 
siarkę, żelazo, wapń, jod, kwas krzemowy, witamina B.
Dużą ich zawartość możemy znaleźć w świeżych warzywach, rybach, mleku, jajach, ryżu, w pieczywie pełnoziarnistym oraz drożdżach piwnych.
 Dobrze jest również dostarczać organizmowi tabletek z zawartością jodu lub zielonych alg.
Mycie włosów na pozór nie wydaje się trudną czynnością. Mimo to, wiele osób popełnia wiele błędów podczas tej prostej czynności. W przeciwieństwie do skóry, włosów nie da się w pełni zregenerować i trzeba czekać aż do czasu, gdy urosną nowe. Przy włosach pół długich trwa to co najmniej trzy lata. W tym okresie myjemy włosy około 250 razy i myślę, że jest to dostateczny powód, by poświęć pielęgnacji włosów trochę uwagi.
Przed myciem włosów najlepiej jest je rozczesać, by nie plątały się w trakcie ich mycia.

Beztłuszczowe płukanki nadają włosom puszystość
Używając po każdym myciu płukanki pojawia się coraz większy problem z ich ułożeniem. Przyczyną jest zbyt wiele środków pielęgnacyjnych we włosach. Dlatego stosujmy kurację płukanką przy co drugim myciu głowy używając beztłuszczowych środków. Zawierają one głównie nawilżające proteiny wzmacniające, a nie zwiększające ciężar włosów.

Składniki ekologiczne wzmacniają włosy
Co dwa tygodniu dobrze stosować kompresy i maseczki do włosów z biologicznymi składnikami, takimi jak jedwabne proteiny i witaminy (np. pantenol), naturalna keratyna czy lecytyna. Włosy po nich błyszczą i wyglądają na zdrowe. Pamiętajmy by każdy z takich środków dokładnie spłukać!

Liposomy regenerują skórę głowy
Kuracje nawilżające na bazie liposomów używamy dzieląc włosy i nanosząc krem, partia po partii, jedynie na skórę głowy, wmasowujemy i pozostawiamy na kilka minut. Cząstki przenoszące liposomy zatroszczą się o to, by cenne środki nawilżające głęboko wniknęły w skórę i wzmocniły komórki. Dzięki takiej kuracji skóra staje się bardziej napięta i elastyczna, a cebulki włosowe lepiej odżywione.Skóra nie powinna po takim zabiegu swędzieć, a łupież nie tworzy się tak szybko, ponieważ komórki zostały dokładnie nawilżone.

Źródło: M. Kędra "Sekrety Urody", redakcja Joutnsl fur die Frau "222 fryzury na każdą okazję".

piątek, 4 października 2013

Bioxsine- ziołowa formuła przeciw wypadaniu włosów.

Ponad miesiąc temu zaczęłam testowanie produktów Bioxsine, czyli zestawu przeciw wypadaniu włosów.
W jego skład wchodzi szampon oraz ampułki, które wcierałam w skórę głowy.


Szampon opiera się na formule ziołowej zawartej w tak zwanym przez producenta Biocomplex B11 (URTICA URESA&DIOICA EXTR. (NETTLE), CHAMOMILLA RECUTITA EXTR. (CHAMOMILE), ACHILLEA MILLEFOLIUM EXTR. COMMON YARROW), CERATONIA SILIQUA EXTR. (CAROB),EQUISETUM ARVENSE EXTR. (HORSETAIL) znajduje się dość wysoko w składzie, czyli zioła kolejno: pokrzywa, rumianek, krwawnik pospolity, szarańczyn strąkowy (drzewo karobowe), oraz skrzyp polny. Zatem w skład Biocomplex B11 wchodzą flawonoidy, nienasycone kwasy tłuszczowe (kwas linolowy i oleinowy), beta-cytosterol, cynk, witaminy (takie jak A, B1, B2, B5 i B9) i inne minerały (takie jak magnez, potas, wapń i żelazo).

Niestety szampon posiada na początku składu SLS, który bardzo wysusza moje włosy więc niestety nie będę go używać na co dzień. Dodatkowo posiada silikon, na szczęście taki, którego można zmyć za pomocą delikatnego szamponu. Zapach nie jest mocny i ja czuję w nim mieszankę ziół.
Dobrze się pieni, nie rozlewa się z ręki, jest wydajny i jest wygodny w użyciu.

Niestety pomaga w walce z łupieżem, ale tylko na parę dni...
Nie zauważyłam by szampon, czy ampułki wpłynęły na zagęszczenie moich włosów. Nie widzę żadnych nowych "baby hair" 
Jeśli chodzi o wypadanie, to trudno powiedzieć. Jesienią włosów wypada zdecydowanie więcej.
Odnośnie ampułek muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się ułatwienie ich aplikacji. Do zestawu została dołączona nakładka, która pomaga otworzyć ampułkę oraz taka, która ułatwia jej aplikację. Za to naprawdę duży plus :)
Dodatkowo uważam, że ma całkiem fajny skład, chociaż można znaleźć tam parabeny :|
Aqua, Biocomplex B11-Herbal Extract, Mel/Honey, Phenoxyeathanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-diol, Citric Acid.
Reasumując produkt niestety nie przypadł mi do gustu i nie zamierzam go dłużej używać. Aby w pełni zapobiec wypadaniu włosów, zaleca się kurację 3-fazową i może gdybym taką przebyła zobaczyłabym efekty. Ja jednak dałam mu miesiąc i nie zauważyłam żadnych, a produkty nie należą do najtańszych.
 Nie przekreślam żadnego kosmetyku, bo wiem że może pozytywnie zadziałać u innych i tego Wam życzę. 

Czy na Wasze włosy produkty Bioxsine podziałały? 
Chciałybyście ich wypróbować?